najtrudniej robić to samotnie...

się temu zajęciu nie tylko w spokojnym wagonie kolejowym, ale także w podrygującym
Paryżem i Petersburgiem, niebotyki chicagowskie. A najważniejsze – nawykłszy do sierści
Quincy.
Historii o błąkającym się nad wodami Czarnym Mnichu Aleksy Stiepanowicz z początku
Zajęli miejsca za drzewami i zaczęło się przedstawienie.
– No właśnie. Więc teraz nasza tajemnicza łuska jest trochę ważniejsza, niż sądziłeś.
– Sanders, odkrycie dziwnej łuski to chyba wystarczająco ważna informacja...
kijami po plecach. Czujesz ból odbitych
Vander Zanden zawahał się. Znów sprawiał wrażenie zawstydzonego i unikał wzroku
aspektach sprawy. Po pierwsze, czy Danny rzeczywiście stanowi aż tak duże zagrożenie dla
żona. Wielkie nieba, zaczerwienił się.
zaprzęgi.
Uporczywie wpatruje się w drzwi, jak-
zagrożeniem, jakie mogliśmy sobie wyobrazić, było trzęsienie ziemi. W szkołach w Los

- Opowiedz mi jeszcze o swoim przyjacielu z Ziemi.

pielgrzymów i tutejszych jako przynoszące nieszczęście i dlatego brzeg był zupełnie
człowiekiem, jakim go widzieliśmy w marzeniach, a nie bohaterem prasowych sensacji. Nie
zmierzch.

– Potem, Becky, znowu zaczniesz się uczyć. Ale nie martw się, kotku. Wrócisz do szkoły

Spojrzał na nią, a jego oczy błysnęły dziwnie.
szczodrego prezentu dla Paulików. Czyżby popisywał się przed nią? Jednak Beck nie wiedział przecież, że Sayre będzie w szpitalu w chwili, gdy Alicia Paulik otworzy kopertę. Nie mógł również zaplanować, że to właśnie kartka od niego będzie pierwszą, którą przeczyta. Zdecydowała się zaryzykować i zaufać Beckowi. - Zamierzam powiedzieć ci coś, o czym nie wie nikt inny. - Pamiętaj, że jestem prawnikiem Chrisa, Sayre. Zastanów się dwa razy, zanim mi zaufasz. Świadoma ryzyka, które podejmowała, rzekła: - Danny był zaręczony i zamierzał się ożenić. Beck był kompletnie zaskoczony. - Zaręczony? Z kim? - Nie mogę zdradzić jej nazwiska. - Jak... skąd o tym... - Spotkałam ją przypadkiem na cmentarzu. Przyszła na grób Danny'ego i sama się przedstawiła. Beck rozluźnił się nieco. - Jakaś kobieta podchodzi do ciebie, siostry Danny'ego, którą nietrudno rozpoznać, przedstawia się jako narzeczona tragicznie zmarłego, a ty jej wierzysz na słowo? Może to jakaś łowczyni pieniędzy, która... - Nie jestem aż tak naiwna, Beck. Znam się nieco na ludziach. Ona nie jest łowczynią posagu. Kochała Danny'ego całym sercem, a on odwzajemniał to uczucie. Pokazała mi swój pierścionek zaręczynowy z diamentem. - Mógł pochodzić na przykład od ostatniego faceta, którego szantażowała. - Gdyby była szantażystką, pragnącą wymusić pieniądze od rodziny, już dawno skontaktowałaby się z Huffem, prawda? Tymczasem ani on, ani Chris nie wiedzieli nic o zaręczynach nawet za życia Danny'ego. Teraz ona tym bardziej nie chce, żeby się dowiedzieli. - Dlaczego? - Ponieważ natychmiast dojdą do tego samego niesłusznego wniosku, co ty. Uznają, że czegoś od nich chce. Miał na tyle przyzwoitości, żeby zrobić przepraszającą minę. - Powiedziała, że uczynią z ich pięknej miłości coś potwornego i wynaturzonego. - Może właśnie z tego chciał ci się zwierzyć Danny, kiedy do ciebie zadzwonił. - Moje sumienie z radością rzuciłoby się na to wyjaśnienie. Zresztą, może tak było. Jestem przekonana, że byli bardzo zakochani i oddani sobie duszą i ciałem. Danny zamierzał ją poślubić, planował wspólną przyszłość, dlatego z całą pewnością nie odebrał sobie życia. - Może chciał zerwać... - Nie. Spytałam ją o to na tyle delikatnie, na ile potrafiłam. Zaprzeczyła stanowczo. Nie było o tym mowy. Z drugiej strony powiedziała mi, że przechodził... - zawahała się przed użyciem słowa „duchowy", w obawie, że będzie to oczywista wskazówka, iż narzeczona jej brata należy do tej samej grupy kościelnej, co on. - Przechodził kryzys, którego natury nie chciał wyjawić nawet jej. - Chodzi o sumienie? - Tak. Nazwała to konfliktem wewnętrznym, problemem emocjonalnym, który Danny musiał rozwiązać, zanim miał całkowicie poświęcić jej swój czas. - To mogło być cokolwiek, Sayre. Dług hazardowy, zły nawyk, który zawsze trzymał w sekrecie. Ciężarna dziewczyna w innym mieście. - Albo wiedza o czymś, co nie dawało mu żyć. - Najwyraźniej już to sobie przemyślałaś i wiesz zapewne, co to było.
- Mam dla ciebie miłą wiadomość. Twój znajomy Pilot wciąż myśli o tobie i właśnie wypatruje na niebie naszej

związanym Guliwerze.

Krótkofalówka zatrzeszczała i Mark usłyszał męski głos. Nie rozróżniał słów, ale bez trudu zorientował się, że rozmówca panny Dexter był poważnie zaniepokojony i zatroskany.
stwierdził, iż wygląda on teraz o wiele mniej ponuro niż poprzednio. Wprawdzie ubiór Pijaka nie grzeszył wciąż
Nie, była wobec niego trochę niesprawiedliwa. Przecież od samego początku uprzedzał ją o konieczności posiadania jakiegoś eleganckiego stroju.