parkingu, i usłyszał jej kroki. Ruszył w tamtą stronę, minął kolumnę, i zobaczył ją, jakieś

Przyspieszył ruchy i po chwili oboje zastygli w bezruchu. Czas się zatrzymał, słychać było tylko pospieszne oddechy. Bryce drżał z emocji. W świetle księżyca rozjaśniającym mrok ekskluzywnego pokoju dostrzegł uśmiech na twarzy Klary. Leżała wtulona w niego, jakby się znali całe życie, a nie kilka godzin. Westchnął, zsunął się z niej, a potem przyciągnął ją do siebie. Wtedy zadzwonił telefon komórkowy.
dzą. Tom, to musiało się zdarzyć w nocy. Wtedy, gdy spa-
- Dobry Boże! - Hope chwyciła się oparcia krzesła. - Co ludzie o nas powiedzą. Staniemy się pośmiewiskiem całego miasta.
i cmoknęła Victorię w policzek. - Dziękuję i nic nie mów, proszę.
Dlaczego zgodziła się pomóc Glorii? Dlaczego uległa jej namowom, skoro od początku wiedziała, że plan jest niebezpieczny, niedorzeczny i lekkomyślny?
Znowu się zaczerwieniła.
- Nie byłem żonaty, kiedy się spotkaliśmy.
- Słyszała pani o mnie.
Robert wzruszył ramionami.

szwaczką. Miała nadzieję, że lord Kilcairn weźmie z niej przykład.
- Pięć minut, Wimbole! - rzucił hrabia. Gdy zobaczył, że oczy kuzynki wypełniają się
Dokonawszy prezentacji, lady Halverston wróciła na swoje miejsce.
Wyjął ją z kojca i posadził na krzesełku. Klara obserwowała go z mieszkania, robiąc sobie wyrzuty, że przyczyniła się do zniszczenia eleganckiego garnituru. Miała Bryce'owi za złe, że pojawił się tak znienacka. Instynktownie przyjęła postawę obronną, za późno uświadomiwszy sobie, iż nic jej tutaj nie grozi. Westchnęła głęboko, przyznając w duchu, że właściciel tej posiadłości wyprowadza ją z równowagi.

włosami.

- Tak, milordzie.
- Obrażę się, jeśli nie będzie pani ze mną szczera.
Liz podniosła mokrą od łez twarz.

- Co, u diabła, ma wspólnego pomoc w zmywaniu naczyń z uczuciami do Lily? Nie mieszkałaś z nią... prawie jej nie znałaś.

że bez względu na jego reakcję bardzo się z tego cieszysz, że już oglądasz ubranka i
trzyma z Bentzem. Bledsoe miał rację – ten facet to chodząca bomba zegarowa.
Bentz instynktownie sięgnął po broń.

- Pani St. Germaine, słyszała pani? Pete ją znalazł i policja teraz...

krat. Zacisnęła zęby, zmusiła się od większego wysiłku i położyła na nim opuszki palców.
Kątem oka obserwowała, jak Bentz się rozbiera, i zauważyła, że kładąc się do łóżka,
Co? O Boże, nie!